Archiwum dla Open Access

W październiku, każdego roku, wydawnictwo SAGE otwiera swoje zasoby. To czas, w którym zainteresowani mogą testować bazę i nieodpłatnie poznawać (czytać!) zamieszczone w niej publikacje.

Czytaj dalej…

Jeżeli nie znacie akronimu z tytułu – spieszę z wyjaśnieniem. PLoS (Public Library of Science) to organizacja non-profit zajmująca się działalnością wydawniczą oraz promowaniem otwartych modeli w komunikacji naukowej. Obecnie wydaje 7 otwartych czasopism (ang. open access journals), głównie z nauk medycznych i biologicznych. PLoS stanowi przeciwwagę dla tradycyjnego modelu wydawniczego, w który wpisane są: wysokie koszty subskrypcji (również czasopism w wersji elektronicznej), a co za tym idzie ograniczony dostęp do wyników badań.
Czytaj dalej…

Otwartość w nauce kojarzy się przede wszystkim ze złotą (otwarte czasopisma) i zieloną (repozytoria dziedzinowe i instytucjonalne) ścieżką. Jeśli jednak spojrzeć szerzej, otwartość znajduje swoją eksplikację w komunikacji naukowej odbywającej się również poza „naukowymi mediami” (takimi jak recenzowane czasopisma), posługującej się prostymi, w tym najbardziej demokratycznymi w swej formie narzędziami (np. Wikipedią), w której uczestniczą na równych zasadach przedstawiciele świata nauki oraz obywatele bez akademickich korzeni.

Którą, węższą czy szerszą optykę przyjmie kolejna konferencja o Open Access – zastanawiałam się po poprzedniej edycji. Wraz z pojawieniem się programu III Międzynarodowej Konferencji Open Access w Polsce (Bydgoszcz, 13-14 kwietnia 2012), nie miałam wątpliwości. Kontynuując dyskusję nad otwartością w przestrzeni akademickiej, zadajemy sobie pytania – co dalej, jaki kształt przyjmie dyskurs naukowy w sieci, po jakie narzędzia sięgać, w końcu jak zainicjować/rozwijać współpracę pomiędzy bibliotekarzami i badaczami…


O tym, co działo się podczas konferencji, możecie dowiedzieć się nie tylko z jej programu, ale także przeglądając tweety z hashtagiem spotkania #OAPo­land. O kształcie, atmosferze i poziomie merytorycznym konferencji napisał na swoim blogu  (Warsztat Badacza Komunikacji) dr Emanuel Kulczycki. Sądzę, że z podobnymi, pozytywnymi wrażeniami (jak w.w.), powrócili również inni uczestnicy konferencji. Zapewne, podobnie jak i ja, oczekują teraz na publikację pokonferencyjną, jaka już wkrótce (sądząc po zapowiedziach) ma znaleźć się na stronie Stowarzyszenia EBIB. Wartością dodaną tej konferencji były dyskusje toczące się po poszczególnych wystąpieniach, a także poza salą obrad. Dziękuję w tym miejscu wszystkim osobom, z którymi miałam okazję porozmawiać, za poświęcony czas, inspiracje i chęć podzielenia się swoją wiedzą!

Najbardziej „ekstremalne” (kontrastujące z dominującym modelem komunikacji naukowej) w mojej opinii podejście zaprezentował Dr Daniel Mietchen (Uniwersytet Fryderyka Schillera w Jenie, Niemcy). Zarówno podczas wystąpienia, jak i później podczas rozmów kuluarowych krytykował rozwiązania polegające na mnożeniu systemów informacyjnych. Po pierwsze naturą tych systemów jest przechowywanie i udostępnianie dokumentów statycznych (głównie artykułów z czasopism recenzowanych). Po drugie ich wielość i różnorodność nie rozwiązuje problemów nauki, powoduje że znaczna część wyników badań staje się niewidoczna. W tradycyjnym modelu publikowania dostęp do nowej informacji jest również mocno przesunięty w czasie. To opóźnienie ma oczywisty wpływ na tempo rozwoju nauki.

Mietchen postuluje oparcie procesu badawczego na dokumentach dynamicznych, np. poprzez prowadzenie otwartego dziennika badawczego (w technologii wiki). Proces staje się bardziej widoczny, transparentny. Informacja zwrotna spływająca do autora/autorów pojawia się nie tylko w finalnym odcinku procesu badawczego, ale i w jego toku (kiedy możliwe jest jeszcze wyeliminowanie ewentualnych błędów metodologicznych).

Postulat dotyczący wykorzystania technologii wiki opiera się na założeniu, że tylko niewielka część utworu wnosi nowy pierwiastek do istniejącej wiedzy. Pozostała część pełni funkcję obudowy. Tutaj mam pewne wątpliwości, na ile takie myślenie sprawdza się w humanistyce (gdzie kontekst ma dużo większe znaczenie, aniżeli w przypadku nauk ścisłych). Bazując na tym założeniu wyobraźmy sobie miejsce, w którym wspólna obudowa uzupełniana jest o nowe dane, o nową, wygenerowaną w toku badań wiedzę… Choć brzmi to jak utopia to liczne przykłady pokazują, że projekty takie jak Wikipedia, są jedynymi miejscami, w których odnaleźć można syntezę rozproszonej pomiędzy różnorodnymi artykułami wiedzy (w szczególności, gdy artykuły te powstawały w podobnym czasie i autorzy nie mieli możliwości zapoznania się z wynikami podobnych prac badawczych). Może więc warto zastanowić się nad koegzystencją „starego” z „nowym” (więcej na ten temat).

Jeśli temat Was zainteresował, materiały znajdziecie na stronie dr Mietchena w…Wikipedii.

Zachęcam do śledzenia informacji w serwisie Nowy EBIB, w obrębie którego udostępnione będą materiały pokonferencyjne. Tym, którzy zechcą dowiedzieć się więcej o idei Open Access polecam kurs e-learningowy Open Access – Otwarta Nauka.

Ps: Jeśli jesteś bibliotekarzem prowadzącym szkolenia – mam nadzieję, że doświadczenia dr Mietchena skłonią Cię do innego spojrzenia na Wikipedię i pochylenia się nad tym (dość mocno krytykowanym na naszych – bibliotecznych szkoleniach) narzędziem.